Kiedy zjemy te Krupówki? 10 powodów, dlaczego kocham góry

„A gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać w…” Tatry! Biorę te słowa na poważnie i często przekładam je na czyny. Góry to lek na całe zło i miejsce, gdzie mnożę dobro  jakie w sobie mam. Niektórzy ludzie proszą o „święty spokój”, a ja proszę po prostu o góry. Kocham uczucie jakie towarzyszy mi przed, w trakcie i po wędrówce. Samo pisanie o tym daje mi dodatkowego powera. Istnieje mnóstwo rzeczy, które sprawiają, że Tatry to moje miejsce na Ziemi, ale postaram się wypisać te najważniejsze 10 powodów, dlaczego kocham góry.

Tatry

Pierwszy raz w górach byłam w wieku 18 lat… Tak, ja „wielka miłośniczka gór” dopiero w wakacje po maturze pierwszy raz odwiedziłam Zakopane. Całe dzieciństwo razem z rodzicami jeździłam nad morze ze względu na to, że mieliśmy tam rodzinę. W sumie może to i lepiej? Często dzieci „zaciągane” przez rodziców w góry bardzo się do nich zniechęcają. Ja, gdy byłam już starsza zupełnie inaczej  patrzyłam na to miejsce i moja pierwsza wędrówka po szlaku była czymś innym niż „daleko jeszcze?!”

Zakopane

Obowiązkowe zdjęcie w Zakopanem. 😁 Moja mama miała przez długi czas takie zdjęcie na profilowym na Facebooku – czułam na sobie obowiązek, aby zrobić to zdjęcie. 

Pierwszy raz

Polskie Tatry pokazał mi mój chłopak. Po napisaniu matury wylecieliśmy na 2 miesiące do Anglii, a po powrocie wybraliśmy się w samochodową wycieczkę po Polsce. Spędziliśmy 2 tygodnie w podróży, podczas których objechaliśmy kraj wzdłuż i wszerz, zwiedziliśmy największe miasta, a także Mazury, morze… i właśnie góry, które były naszym ostatnim punktem wycieczki. Zakopane mnie oczarowało, oprócz jednego rozczarowania… ale o tym wspomnę na samym końcu. Jednak najważniejsze były Tatry! Chciałam zdobyć swój pierwszy szczyt! Miałam tyle energii, że dosłownie wbiegłam na Giewont. Było późne popołudnie, więc ludzi jak na lekarstwo, a do tego słońce chyliło się ku zachodowi. Zakochałam się! W sensie w górach, bo w moim chłopaku jestem zakochana już od dawna. Następnego dnia postanowiliśmy odwiedzić jeszcze Czarny Staw Gąsienicowy i już wtedy wiedziałam, że będę tam często wracać. 

Tatry

Zdjęcie zrobione prawie na szczycie Giewontu 😊

Kurczę, jak to napisać. Zamykam oczy, myślę „góry” i oprócz tych wszystkich widoków mam w sobie takie fajne uczucie. Jak jest się zakochanym ma się motylki w brzuchu, a jak się kocha góry? Oscypki 😁 Nie no, też mi tam jakieś motylki fruwają. Tu nie chodzi tylko o rzeczy, ale o wspomnienia, uczucia i przeżycia, które sprawiły, że pokochałam to miejsce.  Łatwiej chyba będzie, gdy napiszę to w punktach, prawda?

10 POWODÓW, DLACZEGO KOCHAM GÓRY

1. Spokój

Ja jestem strasznym nerwusem, bardzo się wszystkim przejmuję, a stres mnie paraliżuje. Góry to miejsce, gdzie jestem spokojna. Gdyby mi ktoś powiedział w momencie, gdy jestem zestresowana: „Eli, usiądź, prześpij się, poleż w łóżku” to na bank bym tego nie zrobiła. A w górach? Wychodzę na szlak na cały dzień i nie myślę o niczym. Nie myślę o tym, że jutro mam masę pracy, sporo zaległości na uczelni, że czeka mnie intensywny czas. Włączam status: GÓRY, „telefix mam na flight mode” i jestem spokojna. No… może poza chodzeniem po klamrach albo innych takich ciekawych miejscach. Wtedy się troszeczkę cykam 😁 

Jeżeli tak jak ja masz problemy ze stresem, szukasz miejsca, aby się wyciszyć to polecam wypróbować tę miejscówkę. Tak jak pisałam na samym początku: Rzucić to wszystko i wyjechać… w Tatry. Ale nie rozpędzaj się i nie uciekaj zbyt wysoko! Niespodziewanie spokój może zamienić się w strach.

Tatry

2. Miłość od pierwszego... włażenia

Jak wspominałam moja pierwsza wycieczka w Tatry to Giewont, a na drugi dzień Czarny Staw Gąsienicowy. Szczerze, wydaje mi się, że obojętnie gdzie bym nie weszła to byłabym zakochana. Po prostu góry to coś dla mnie, miejsce gdzie czuję, że żyję

Czy Giewont to dobry szczyt na pierwszy raz? Nie jestem specjalistą, ja tylko chodzę „gdzie mi każą” – patrz punkt 6 i planowanie wycieczki. 😁 A tak na poważnie, to wszystko zależy od kondycji, od tego czy idziesz z osobą doświadczoną, czy równie początkującą jak Ty.

Chyba na wszystkich forach i blogach o tematyce górskiej proponowane są szlaki w dolinach u podnóży gór jako cel pierwszej wyprawy w Tatry. Ja uważam, że osoby aktywne fizycznie śmiało mogą atakować wyższe partie gór. Po coś się to cardio na tych ukochanych, a zarazem znienawidzonych schodach w końcu musi przydać, prawda? 😁 Oczywiście spacerek Doliną Kościeliską, czy Chochołowską może okazać się rozwiązaniem równie atrakcyjnym!  

Z mojego (bardzo małego) doświadczenia na pierwszy raz mogę polecić Czarny Staw Gąsienicowy z Kuźnic – sama wspominam tę wyprawę bardzo przyjemnie. Nie jest to szlak trudny pod względem technicznym, jednak trasa może trochę zmęczyć, ze względu na to, że do przejścia jest około 12 km (w dwie strony). Na taką wycieczkę trzeba zarezerwować sobie 5-6 h. Warto! Około pół godziny przed Czarnym Stawem znajduję się schronisko Murowaniec, gdzie można odpocząć przed ostatnim odcinkiem trasy i spróbować słynnej szarlotki (polecam!) Dla jednych na pierwszy raz może to być „aż tyle”, dla innych „tylko tyle”. Mimo wszystko: Jest to miejsce w Tatrach, które musi zobaczyć każdy, o! :) Może to będzie dla Ciebie fajna rozgrzewka, albo w przeciwną stronę: rzucenie się na głęboką wodę! Dasz radę, byle byś się do stawu nie rzucał… 😁 

Tatry

Czarny Staw Gąsienicowy. 😊

Kolejną trasą jaką polecam na początek jest wycieczka w góry startując z Palenicy Białczańskiej. Można stamtąd dotrzeć do słynnego Morskiego Oka tuptając 2 h po asfaltowej drodze. Mały tip: Ciekawszym rozwiązaniem jest odbicie z tej nudnej trasy zaraz za Wodogrzmotami Mickiewicza w kierunku Doliny Pięciu Stawów. I tutaj taki bonusik: Po około dwóch godzinach wędrówki zobaczymy nie jedno, a pięć jezior! Co więcej, po drodze można podziwiać piękną Siklawę – największy wodospad w Polsce.

Tatry

Siklawa, największy wodospad w Polsce. 😊

3. Zachody słońca

Wspominając mój pierwszy szczyt – Giewont. Czas na dotarcie na górę jaki pokazują znaki to 3;15, a my swoją wyprawę zaczęliśmy o… 15. Mój chłopak stwierdził „zrobimy to w półtorej godziny” i zrobiliśmy. Co zyskaliśmy? Na szczycie oprócz nas były może ze dwie osoby, a kilka godzin wcześniej tłum ludzi ustawiał się w kolejce do łańcuchów. Dodatkowo podczas schodzenia towarzyszył nam przepiękny zachód słońca. Co prawda w końcowej części trasy (szczególnie w lesie) bez oświetlenia by się nie obeszło, ale byliśmy na to przygotowani. 

Tatry

Należy jednak pamiętać o tym, że wędrowanie nocą po Tatrach jest zabronione (zakaz obowiązuje od 1 marca do 30 listopada). Schodzenie wczesnym wieczorem przy świetle czołówki nie powinno nikomu przysporzyć problemów, jednak spędzenie nocy na terenie Parku Narodowego może skończyć się kosztownym mandatem. (oczywiście zawsze możemy przenocować w schronisku w miarę możliwości.) 

Podsumowując: zachęcam do większej elastyczności jeżeli chodzi o godziny rozpoczęcia wędrówki. Jedni wstają jeszcze w nocy, żeby samotnie poobcować z przyrodą, a ja wolę wyruszyć, kiedy wszyscy już są na dole. Szczególnie w okresie letnim, gdy dni są naprawdę długie! Chociaż, jakby patrzeć na to z innej strony, w tym okresie nie są zalecane wędrówki po południu, ze względu na częste burze. Deszczu się nie boję, z cukru nie jestem (o dziwo 😁), ale burze w górach są naprawdę niebezpieczne.

Tatry

Ostatnio wybraliśmy się na Sławkowski Szczyt (Tatry Wysokie po słowackiej stronie) i wędrówkę zaczęliśmy o godzinie 12. Większość osób jakie mijaliśmy schodziła w dół, a my dzięki temu mieliśmy cały szczyt dla siebie i udało Nam się zejść jeszcze przed zmrokiem. Swoją drogą tego dnia prognozowane były burze, a nie spadła na nas nawet kroplka. Jaki z tego wniosek? Że pogoda w górach na bank jest kobietą – zmienna i nieprzewidywalna. 😁 A tak na poważnie: Lepiej spróbować i odpuścić w przypadku złych warunków, niż żałować, że się nie spróbowało. Najważniejszy jest zdrowy rozsądek i odpowiednia ocena ryzyka. 

Tatry
Tatry

Sławkowski Szczyt tylko dla nas… 😊

4. Widoki

Idziemy, idziemy, stop. „WOW! Popatrz na to!” Góry. Po prostu cudowne, zapierające dech w piersiach góry. Tatry są niesamowite! Nie tylko widoki ze szczytu. Maszerując szlakiem widzisz ten ogrom, wszystko wytworzone przez naturę, możesz się tym napawać do woli. Stoisz na szczycie góry dwa tysiące metrów ponad poziomem morza, dookoła widzisz wszystkie jeziora, jeszcze wyższe szczyty, całą panoramę – czujesz że żyjesz!

Tatry
Tatry

Najpiękniejszy widok jaki do tej pory miałam okazję zobaczyć był z Małej Wysokiej (Tatry Wysokie po słowackiej stronie). Co prawda wejście na tę górę do najłatwiejszych nie należało, ale zdecydowanie było warto. Znowu mam te oscypk… tfu, motylki w brzuchu, gdy to piszę.

Tatry
Tatry

Widoki z Małej Wysokiej. 😊

5. Mój kompan i rozmowy w górach

On pokazał mi góry i to z Nim za każdym razem zdobywam szczyty. 😊 Mamy takie swoje przyzwyczajenia, rzeczy które zawsze bierzemy z sobą, ten sam nocleg w Zakopanem. Ja idę z przodu na górę, on prowadzi, gdy schodzimy w dół – zawsze. Każda wyprawa to inny szczyt, ale za każdym razem to samo uczucie, z tą samą osobą

W górach można spotkać mnóstwo ludzi, którzy wędrują samotnie, ale ja wiem, że to totalnie nie dla mnie (między innymi przez to co napiszę w kolejnym punkcie). Czasem każdy ma ochotę pokontemplować, pobyć sam ze swoimi myślami, a w górach taka potrzeba pojawia się ze zdwojoną siłą, przysięgam. Na szczęście ja czuję się w towarzystwie mojego chłopaka na tyle swobodnie, że mogę praktykować „samotność we dwoje”. Idziemy, nikt nie mówi nic, maszeruje ze swoimi myślami i po sprawie – polecam, to super układ. Czasem uciekam w przyszłość, czasem wracam do przeszłości. To miejsce gdzie myślę o sprawach ważnych, tworzę różne pomysły w głowie. Potrafię skupić się na jednej rzeczy, przemyśleć konkretną sprawę bez rozpraszania się. Kurczę, ciekawe jakby szła mi nauka do sesji na Giewoncie? 😁

Chwile przemyśleń są super, ale i tak jeszcze lepsze są rozmowy w górach, uwielbiam je! Jeżeli wydaje Ci się, że wiesz o kimś wszystko to idź z nim w góry! Człowiek zaczyna opowiadać wszystko, zaczynając od najmniej istotnych historiach z dzieciństwa, a kończąc na tym co jadło się wczoraj na obiad, co oczywiście prowadzi do kolejnego tematu. Są też rozmowy, które powtarzają się zawsze. Ja na przykład za każdym razem mówię o mojej przeszłości związanej z koszykówką, opowiadam o obozach, treningach. Pewnie na bank się powtarzam, ale póki nie słyszę skarg to paplam ile wlezie 😁

Tatry

6. Czas przed wędrówką i planowanie wycieczki

„Skręcam w prawo, gdy mówisz w lewo. Zawsze martwię się o zapas w lodówce.” Tak opisałabym moment, w którym mówimy do siebie „jedziemy w góry”. Jestem kobietą, prędzej powiem Ci, w której alejce znajdziesz jajka w Lidlu (swoją drogą pamiętam, gdy pierwszy raz kupowałam jajka w Lidlu i przysięgam, że zajęło mi to 30 minut… No jak to jajka nie są w lodówce?!),  niż powiem Ci jak trafić od punktu A do punktu B.

Tatry

„O rany i gdzie teraz?!” 😁

Mój chłopak planuje wszystkie wyprawy, wybiera szlaki i szczyty jakie będziemy zdobywać. Ja zazwyczaj wybieram spośród dwóch opcji: a) cięższa technicznie, ale krótsza b) łatwiejsza, ale dłuższa. Szlaków w Tatrach jest mnóstwo, jeden szczyt możesz zdobyć na wiele możliwości. On to uwielbia: mapy, szukanie jak najlepszej i najbardziej atrakcyjnej trasy (dziewczyny, wiem co myślicie, spokojnie) także punkt „planowanie wycieczek” to jeden z jego powodów, dla których kocha góry. No i nie żebym się jakoś bardzo chwaliła, ale przewodnik mi się trafił całkiem profesjonalny i obeznany w temacie. 😊

Ja przed wycieczką w góry kocham wszystko to co w punkcie 8 i dbanie o to, aby niczego nam nie zabrakło na szlaku. Moja górska apteczka, talerzyki i inne „pierdoły”, które wbrew pozorom są często bardzo przydatne. Przemyślane wybranie odpowiednich ciuchów, bo pogoda w górach jest na bank kobietą… Zmienna, w jednej sekundzie ciepło i słońce, a chwilę później deszcz. Także Grażynki moje kochane, ubiór na cebulę wskazany! 😁 Po prostu lubię ten moment przed, lubię pakować i zakładać na siebie moje ulubione „ciuszki w góry”, no i jak to prawdziwa kobieta dbam o to, aby wszystko co potrzebne było na swoim miejscu! Oczywiście w moim plecaku zawsze mniej… 😊

7. Zmęczenie

Jeden z moich ulubionych powodów, dlaczego uwielbiam góry. Kocham sport, a wspinanie się na szczyt to najprzyjemniejsze zmęczenie jakie istnieje. Czasem nie czujesz nóg, innym razem serce bije jak szalone, a są też momenty, gdy wysiłek jest ogromny, a nie odczuwasz go w ogóle – adrenalina robi swoje! Uczucie radości na szczycie i głos w głowie „5 godzin wspinaczki za Tobą!”. Pokonujesz samego siebie i uświadamiasz sobie jak wiele masz siły. Jeżeli kochasz sport to doskonale wiesz o czym mówię i zaufaj mi, że w przypadku chodzenia po górach wszystko odczuwa się o wiele mocniej.

Tatry

Najlepsze uczucie – odpoczynek i satysfakcja na szczycie!

Osobiście uwielbiam wchodzić na górę, lubię gdy palą mnie nogi, ale mam ogromny lęk przed schodzeniem. Za czasów gimnazjum i liceum grałam w koszykówkę, wspominam ten chwile najlepiej jak się da, moje kostki troszkę gorzej. Ah te pamiętne czasy, gdy miało się podkręcone dwie kostki na raz i grało się w dwóch stabilizatorach… Niestety bardzo często kolokwialnie mówiąc „noga mi ucieka”, a gdy dojdzie do tego zmęczenie jakie towarzyszy podczas schodzenia i wiotkie nogi – o kontuzję naprawdę łatwo. Trzeba uważać! I to słowa nie tylko takich kalek jak ja! Fakt, faktem że schodzi się szybciej i nogi na wielu odcinkach lecą dosłownie same, ale warto wtedy wytężyć resztki sił i skupić się na każdym kroku. Uwierz, nie chcesz chodzić w dwóch stabilizatorach i mieć kłody zamiast nóg. 😁

Tatry

8. Jedzenie (z wyróżnieniem bułek i czekolady)

Kocham ten moment, gdy przed wyjazdem robię zakupy i przygotowuję jedzonko dla naszej dwójki. W górach wszystko smakuje lepiej, a w szczególności bułki, serio.

Bułki
Bułka

Oszczędzę Wam tego, ale właśnie sobie uświadomiłam, że mam zdjęcie bułki z każdej wyprawy. Jestem nienormalna 😁

Co zabrać z sobą w góry do jedzenia? 

Mój stały prowiant, który robię zawsze, a reszta to inwencja twórcza: dużo bułek (tip dla Was, kobitki: Gdy robię zakupy, zawsze kupuję składniki na „dwa razy”. Nasze wyprawy w góry zazwyczaj trwają dwa dni pod rząd, dlatego gdy pierwszego dnia schodzimy ze szlaku wieczorem nie musimy martwić się o to, aby kupić składniki na dzień następny, wystarczy tylko zaopatrzyć się w pieczywo. A no i folia aluminiowa, bierzcie z sobą folię! 😁), nasze ulubione ciastobrownie z batatów z mojego przepisu, zawsze do tego słoik masła orzechowego (w góry sprawdzi się idealnie! Posiłki powinny być kaloryczne, a nie objętościowe) i robimy tak jak mówi Sztruksik: kładziemy je na brownie, smarujemy, bierzemy w rączkę i zajadamy 😁, czekolada – zastrzyk energii jest konieczny! Gdy są wakacje i temperatura niekoniecznie sprzyja temu, aby pakować do plecaka tabliczki czekolady można postawić na innego rodzaju wysokokaloryczne przekąski tj. wcześniej wspominane masło, czy też orzechy (ale co do czekolady, to zawsze można zjeść ją na samym początku wędrówki i nic się nie rozpuści… ja zawsze znajdę rozwiązanie, by zjeść coś słodkiego!). 

Ostatnią rzeczą są owoce, szczególnie uwielbiam pomarańcze! Są idealne: oprócz tego, że soczyste, idealne na upały, twarde więc bez obaw można je spakować do plecaka ( jeśli decydujesz się na banany, morele czy brzoskwinie radzę umieścić je w plastikowych pojemniczkach… nie chcesz mieć ciapki owocowej w plecaku, zaufaj mi), to dodatkowo nawadniają organizm! Tak jak jedzenia nie zabrakło nam nigdy, tak wody dosłownie zawsze. Nie zawsze po drodze znajdzie się strumyczek, w którym można napełnić butelkę, ale jeżeli masz pół i zastanawiasz się „dolać czy nie?” – zrób to! To jest produkt wysoce pożądany w górskich 😁 A tak na poważnie, warto wziąć z sobą przynajmniej dwie butelki i napełniać je w każdym możliwym miejscu. Na szczęście, w górach jest masa wspaniałych ludzi, którzy często dzielą się czy to wodą, czy nawet i jedzeniem.

A no i śniadanie! Będę jak prawdziwa mama: Bez śniadanie nie wyjdziesz w domu! Porządna jajeczniczka na maśle, kanapeczki z szynką i odrobina słodyczy czyli kanapeczki z dżemikiem, jakaś czekoladka, do tego zestawu kawka i możesz góry przeno… Nie no, zostańmy na zdobywaniu! 😊

Śniadanie w górach
Bułki

Śniadanko zjedzone, buły zrobione – można ruszać! 😊

9. Zima

Góry są piękne ZAWSZE! Wiosną, gdy wszystko rozkwita. Latem, gdy wszystko mieni się w promieniach słońca. Jesienią, gdy całe góry pokryte są złotymi kolorami. Zimą… Dla mnie zimą są najpiękniejsze.

Tatry
Tatry

 Widok gór i lasów pokrytych białym puchem z bezchmurnym niebieskim niebem – bajka! Mam ciary. Mróz bywa czasami niesamowity, ale przy dobrym ubiorze i żwawym tempie nie jest aż tak odczuwalny. No i oczywiście jest jeszcze ten jeden magiczny napój (kto pomyślał o winie?!): Herbatka! Herbatka w górach w zimę jest lepsza niż lody w upalny letni dzień (wiem, mocne porównanie, ale nie zawaham się go używać). Dodatkowo góry zimą to nie lada wyzwanie i zdobycie szczytu to podwójny powód do dumy. Bardzo przyjemnie wspominam wyprawę na Czerwone Wierchy, które zdobyliśmy w zimowych warunkach (czy można powiedzieć, że to były Białe Wierchy?) Zabawne, bo było to w momencie, gdy wszyscy podziwiali pierwsze krokusy w Dolinie Chochołowskiej. Każdy wrzucał zdjęcia w letnich ubraniach, a ja? W rakach i spodniach narciarskich… 😁

Tatry

Gdzie te krokusy?!

10. Uśmiechnięci ludzie i... brak ludzi.

Ludzie w górach są życzliwi, uśmiechają się do Ciebie, wszyscy mówią sobie „Cześć”, „Dzień Dobry”,”Dobrý Deň” :D Każdy czuje tą niesamowicie dobrą energię, która bije na prawo i lewo. Są pogodni, życzliwi, pomocni – to co pisałam o wodzie znam z własnego doświadczenia, bo już nie raz nie dwa ktoś podarował mi butelkę wody. Szczęśliwi ludzie w górach, to coś tak fajnego jak… brak ludzi. Mijanie paru osób na trasie jest przyjemne, ale z kolejkami na szlaku jest już trochę gorzej. Bez tłumów czuje się tę naturę o wiele mocniej. 

Dlatego bardzo spodobały mi się Tatry po słowackiej stronie, jak i Tatry zimą! Do tej pory zdobyłam jedynie dwa szczyty w słowackich Tatrach (Sławkowski Szczyt oraz Mała Wysoka) i podczas obu tych wędrówek liczbę mijanych osób mogłam zliczyć na palcach jednej ręki, a na szczycie byliśmy sami. Wspaniałe uczucie… Muszę to znów napisać, wiem powtarzam się ale: Znów mam ciary. Naprawdę polecam wybrać się w Tatry od strony naszych sąsiadów!

Ups, miało być 10… No ale o tym muszę jeszcze napisać, wybaczcie!

11. Energia i świeżość

Zawsze wracam z gór z niesamowitą energią! Czuję wewnętrzną siłę i chce mi się robić dosłownie wszystko. No okej, wszystko co nie wymaga zbyt dużego wysiłku fizycznego, bo zazwyczaj nie czuję nóg przez parę dni. 😁

Tatry

Każdy czasem czuje „przesyt”, albo pewne rodzaju wypalenie i nie wie, w którą stronę chce iść. Ja podpowiem: Idź w góry, człowieczku! Moje problemy i zmartwienia zawsze stają się tak błahe i małe. Może to kwestia tego, że przez kilka dobrych godzin chodzę po szlaku, gdzie otaczają mnie tak olbrzymie skały i czym przy nich są moje problemy? Lubię siebie po wyprawie w górach, naprawdę. Lubię tę siłę i czuję jakby mi ktoś dał mocnego kopa na nowy start… W sumie to dosłownie, bo czasem naprawdę nie mogę chodzić. Czysta głowa, totalny reset i poukładane myśli, a przy tym dawka motywacji i energii? Wchodzę w to! Wchodzę na te góry!

Tatry
Tatry Wysokie

Co z tymi Krupówkami?

Mogłabym wypisać tutaj o wiele więcej powodów! Spacer obok kozic, uczucie gdy postawisz ostatni krok i zakończysz wędrówkę, oglądanie zdjęć i wspomnienia, albo jeszcze bardziej rozbudować punkt 8 (wiadomo). Kiedyś może jeszcze coś tutaj dopiszę, ale chyba najlepiej będzie, gdy sami udacie się w góry i sprawdzicie, czy tak jak ja czujecie te oscyp… motylki w brzuchu. Nie no, oczywiście że cieplutkie oscypki z żurawiną też! 😊

Na koniec, jak już wspomniałam o jedzeniu to napiszę o tym jednym, jedynym zawodzie jakie spotkało mnie w górach. Pierwsze chwile w Zakopanem, ja głodna i szczęśliwa, że w końcu nastąpi ten moment! W końcu… ZJEM KRUPÓWKI! „Pójdziemy na krupówki” – wiecznie słyszałam od znajomych i w życiu nie pomyślałam, żeby wpisać to w internet, bo byłam przekonana, że jest to jakiś góralski specjał. Tak, myślałam że Krupówki to coś jedzenia. No cóż, krupówek może nie zjadłam, ale pstrąg z pieczonymi ziemniakami i grzane wino też fajne. 😁

Zakopane

Restauracja „Pstrąg Górski” na Krupówkach. Polecam! Jedyny minus to obsługa, ale jedzenie (szczególnie świeże rybki: pstrąg i łosoś) rekompensuje wszystko! 😊

"Góry uczą smaku rzeczy prostych, takich których nie doceniamy"

Podpisuję się pod tymi słowami. Jestem wdzięczna, że znalazłam takie „moje miejsce na Ziemi” i uważam, że każdy powinien takie mieć.

Może Ty też masz miejsce? Jeśli tak, napisz mi koniecznie jakie i dlaczego? Morze, jeziora, inny kraj, a może też kochasz góry? Spokojnie, nie proszę o 10 powodów, wystarczy jeden! :) Jestem bardzo ciekawa i czekam niecierpliwie na komentarze! 😊

Jeśli nic nie przychodzi Ci do głowy to chyba już wiesz, gdzie warto go poszukać i wydaje mi się, że masz już plany na najbliższy wolny weekend… 😊

Polskie Tatry
Tatry
Polskie Tatry
Tatry
Polskie Tatry
Chlebek bananowy

50
Dodaj komentarz

  Subskrybuj  
od najnowszych od najstarszych najwyżej oceniane
Powiadom o
Kaśka

Cześć Eli, fajny wpis! Ja pierwszy raz poszłam w góry w 2015 mając 26 lat (pomijając wycieczkę szkolną nad Morskie Oko) a mieszkam jakieś 20km od Tatr. Aleee jak już poszłam gdzieś wyżej – a było to wejście na Zawrat, tak przepadłam! Wejście na Halę Gąsienicową pamiętam do dziś, ten zachwycający widok, a potem był jeszcze Czarny Staw (nad którym po zejściu ze Świnicy w tym roku oświadczył mi się chłopak :D) ,podejscie na Zawrat, łańcuchy, widok z przełęczy, bajka! Od wtedy przeszłam większość szlaków w Polsce i kilka za granicą, podobnie jak Ty zdobyłam Małą Wysoką, Sławkowski – meeeega… Czytaj więcej »

Jula

Widziałam twoje te super zdjęcia z gór i pomyślałam: ale tam fajnie! Pojechałam i trochę się rozczarowalam. Może to dlatego że byłam w Karkonoszach a nie w Tatrach

Sara

Właśnie wróciłam do tego posta. Oj Eli, też uwielbiam góry, mało tego, też zaczełam późno:) pierwszy raz ruszyłam na wyprawę w wieku 19 lat. Wcześniej tylko morze, plaża, morze. A góry takie piękne… Tatry, tatrami, ale ja z kolei polecam Bieszczady. Naprawdę mają niesamowity klimat!:)

m.domka

Góry to niesamowite miejsce. Pokazują swoją potęgę i chylą swe szczyty by na nie wejść <3 Czarny Staw Gąsienicowy.. To tam powiedziałam TAK mojemu przyszłemu mężowi <3 z pewnością tam jeszcze się wybierzemy.. oczywiscie tym razem z brownie w plecaku i z chlebkiem bananowym <3 Piękny wpis 🙂

Aleksandra

Wzruszyłam się okropnie czytając ten post ;D Pierwszy raz w Zakopanym byłam 2 miesiące temu po… maturze 😛 Uwielbiam góry, niestety brak mi póki co odwagi i towarzystwa do zdobywania szczytów, ale po tym poście czuję motywację by to zmienić 🙂
PS nawet przez ekran czuję twoją pozytywną energię, twój blog moim ulubionym :*

Ola

Ojaaa, jak przeczytałam ten tekst to zapragnęłam wrócić w moje góry. Mówię „moje” bo tak naprawdę to były pierwsze jakie odwiedziłam… I później przez kolejne 5 lat jeździliśmy z rodzicami w to samo I jedno miejsce… nie są one wymagające, ale mam ogromny sentyment do Śnieżki I zawsze będę powtarzać że kocham ja całym sercem, bo dzięki niej odkryłam jakie góry są piękne ☺

Natalia

Eli, a jaki plecak zabierasz w góry?

Karolina

Właśnie jestem na wyjeździe w górach (3 raz w moim życiu), a dokładnie w Zakopanem. Mam dopiero 15 lat, a już wiem, że góry to mój drugi dom! Od zawsze jeździłam z rodzicami nad morze podczas wakacji, lecz odkąd poznałam piękno gór, nie potrafię myśleć, że mogłabym je porzucić dla opalania się na plaży (szczerze mówiąc, po 2 godzinnej górskiej wędrówce w prawie 30 stopniach zjarałam się bardziej niż po godzinach leżenia na plaży) ❤️ Podczas naszych pierwszych wizytach w górach chodziliśmy głównie po Zakopanym, Gubałówce i dolinach, lecz wczoraj zdobyłam razem z rodzicami mój pierwszy górski szczyt – Giewont… Czytaj więcej »

Jull

Łaaaaa, aż mam ciarki jak to czytam bo też kocham góry!!! Nie mogę się doczekać aż znów zdobędę jakiś szczyt z Moim! <3 Zazdroszczę tych widoków gór pokrytych śniegiem, muszę się zdobyć na jakąś zimową wyprawę zdecydowanie ^.^ świetny wpis!

Paula

Ja już w tym roku „zaliczyłam” Tatry 🙂 powtórka na jesieni lub w zimę 🙂 do zobaczenia na szlaku!

Przeczytaj także:

Przepisy

Fit Raffaello z kaszy jaglanej

Mam sentyment do kaszy jaglanej (to brzmi trochę dziwnie). Pierwsze „fit ciasto” jakie zrobiłam to jagielnik, to znaczy… jakie próbowałam zrobić, ale o tym zaraz

Równowaga
Lifestyle

Dieta to nie kara

Z czym kojarzy Wam się słowo „dieta”? Zapewne większość osób ma przed oczami ciągłe uczucie głodu, zakazy, wieczne restrykcje i… sałatę na obiad. Jedno się

Zdrowy styl życia
Lifestyle

(Nie)zdrowy styl życia. Moje fit początki #2

W poprzednim wpisie opisałam pokrótce jak wyglądała u mnie codzienność zanim zaczęłam przygodę ze zdrowym stylem życia, co było bodźcem do zmian i jak wyglądały