Byłam wysportowana i zakompleksiona. Moje fit początki

Od zawsze byłam osobą aktywną. Chodziłam na tańce, trenowałam tenisa ziemnego,  pływanie, miałam małą przygodę z lekkoatletyką (w szkole na biegach długodystansowych przegrywałam tylko z „dziewczynami w majteczkach” 😀), ostatecznie stanęło na koszykówce, którą trenowałam 7 lat. Byłam wysportowana i zakompleksiona (czyli jak co druga nastolatka). Mimo kompleksów byłam szczęśliwa, aż do dnia kiedy na pierwszym roku studiów stanęłam na wagę… I tak to się zaczęło, tak zaczęły się moje fit początki. 

Byłam grub... konkretna

Od zawsze należałam do tych „konkretnych babek”. Wiecie… kawał uda, ale przy okazji też tyłka. Może nie byłam „gruba”, ale „konkretna” i po prostu troszkę zaniedbana. Zawsze w głowie miałam swój ideał sylwetki, czyli wysportowana, drobna kobieta. Silna, ale niekoniecznie umięśniona, do tego szczupła, ale nie wychudzona. Na szczęście w gimnazjum i liceum moje ciało schodziło na boczny tor i zachowywałam się jak typowa (to znaczy „typowa” dla mnie i mojego środowiska, gdy ja byłam nastolatką, teraz wiem, że różnie to bywa) nastolatka: „Boże, ale ja jestem gruba. Idziemy coś porobić na polu, a potem na pizzę i piwo?”

Zdrowy styl życia
Zdrowy styl życia

„Kawał uda, ale przy okazji też tyłka” 😀

Bochenek chleba na śniadanie?

Pamiętam te czasy, kiedy nie miałam bladego pojęcia o żywieniu. W gimnazjum jeździłam z całą drużyną na obozy (koszykarskie, tak jak wspominałam na początku), gdzie trenowałyśmy trzy razy dziennie. Prawie cały bochenek chleba, do tego parę misek płatków z mlekiem –  tak wyglądały codziennie śniadania. No i oczywiście po śniadaniu wracałyśmy do pokoju i przed treningiem baton czy czekolada, bo „w sumie to się nie najadłam”. Nie było nic w tym dziwnego, ze względu na to, że intensywność naszych dni była naprawdę wysoka. Stąd też moje możliwości jeżeli chodzi o duże ilości jedzenia, po prostu: umiem w jedzenie, dużo jedzenia.

selfie w lustrze

Selfie z jakiegoś tam wypadu do Tesco po piwerka 😎

Pierwsze "fit podrygi"

Pierwsze „podrygi” z odchudzaniem miałam przed studniówką. Czasem na śniadanie owsiank.. tfu, płatki owsiane + woda. Parę razy zrobiłam jakiś konkretny obiad, zamiast drożdżówki wybierałam bułkę w sklepiku i nawet na siłownię się zapisałam. Nie było to nic wielkiego, trwało stosunkowo krótko i nie przykładałam do tego aż tak dużej wagi. Oczywiście nie czułam się dobrze w swoim ciele, ale jeszcze wtedy nie było tragedii: na zdjęciach wszystko dało się ukryć (te selfie w lustrze są tego dobrym przykładem), tyłek odstawał, w ciuchach też jako tako – do przeżycia. Podsumowując: Jak wspominam swoje licealne czasy mam w głowie imprezy, nie siłownię (dzięki Bogu!) 

Trochę pozmieniało się na studiach. Tak, dopiero na studiach! Późno, prawda? Jeżeli moja droga do momentu, w którym jestem teraz miałaby wyglądać tak samo to cieszę się, że tak późno – ale o tym innym razem.

selfie w lustrze

Bardziej zmęczyłam się podczas robienia tego zdjęcia, niż na siłowni 😆

Studia

Studia jak to studia… Po uczelni na szybko pizza z biedronki, 3 batony z żabki (bo jak się kupuje więcej to są na promocji), wieczorem impreza, kebab i tak się żyło. Ja naprawdę na siebie nie patrzyłam i wszystko było fajnie do momentu, gdy musiałam pójść na kontrolne badania. Trzeba było się przecież zważyć i zmierzyć. „Ja od paru lat ważę cały czas 59 kg” (mam 168 cm wzrostu). Weszłam na nią na totalnym pewniaku… 68 kg. Uwaga: Nie poszłam na pizzę! Stanęłam przed lustrem i nie wierzyłam. Nie wiem czy to kwestia psychiki, że nagle faktycznie zobaczyłam te dodatkowe kilogramy, czy wcześniej po prostu „nie chciałam ich widzieć”. Tak czy siak: ZACZĘŁO SIĘ. Kupiłam karnet na siłownię, do biedronki chodziłam już nie po pizzę, a po płatki owsiane i warzywa. A imprezki… no bez pośpiechu, wszystkiego od razu nie można zmienić 😀

Mało wiedziałam, dużo chciałam

Nie miałam konkretnej diety czy planu treningowego, zaczęłam po prostu od ruchu, mniej przetworzonego jedzenia, ogromnej motywacji i chęci do zmian. Moja wiedza na temat zdrowego stylu życia była na poziomie: nie można jeść słodyczy i trzeba ćwiczyć. Dużo wydarzyło się po drodze, bardzo dużo. Osoby, które są ze mną dłużej na instagramie mniej więcej wiedzą jak to u mnie dalej było i przez co przeszłam. Tak czy siak: TAKIE BYŁY MOJE FIT POCZĄTKI!  😊

Zdrowy styl życia

Większa ja, ale z równie wielką radością w sobie! Później sprawy zaczęły się komplikować, ale ostatecznie radość powróciła!

You don't have a soul. You are a soul. You have a body.

Dziś się uśmiecham!

Zdrowy styl życia

Jak to było z Wami? Kiedy były Wasze „fit początki”? Obstawiam, że większość zaczęła trochę wcześniej (choć mogę się mylić). Piszcie koniecznie! Jestem bardzo ciekawa! 😊

Dajcie też znać czy chcecie, abym kontynuowała dalej moją historię. Tylko uprzedzam, że trochę tego jeszcze będzie. Sinusoida to była moja ulubiona funkcja.

PS. Wszystkie zdjęcia są z liceum, czyli w momencie gdy moja waga wynosiła około 59 kg. Niestety z czasów, gdy ważyłam 68 kg mam jedynie zdjęcia w ubraniach, gdzie nie było widać mojej sylwetki. Bardzo się siebie wstydziłam. 

Buziaki!  😚

(Nie)zdrowy styl życia. Moje fit początki #2

117
Dodaj komentarz

  Subskrybuj  
od najnowszych od najstarszych najwyżej oceniane
Powiadom o
Daria

Jejku, dziewczyno, wyglądałaś bardzo apetycznie! 😀 Wtedy wyglądałaś świetnie, a teraz – rewelacyjnie! Marzy mi się taki brzusio i nogi… 🙂

Sylwia

Uwazam ze jestes za chuda

Justyna

Eli <3 <3 Wczoraj zrobiłam coś pierwszy raz z Twojego przepisu, chociaż obserwuje Cię już od jakiegoś miesiąca i akurat padło na placuszki z cukinii, które skradły moje serduszko 😀 kiedy podglądam Cie na insta myśle woow, ale ta Eli to ma świetną figurę płaski brzuszek piękne nogi no cudeńko!!! <3 Jakoś odruchowo pomyślałam że od zawsze tak właśnie wyglądałaś. Nie wyobrażałam sobie Eli z jakimiś zbędnym kilogramami, a tutaj okazuje się ze jesteś zwykła dziewczyną, która na swój wygląd musiała ciężko pracować ruszyła tyłek i zaczęła działać !!!!! Duża dawka wieczornej motywacji 😀 przechodzę do fit poczatki#2 Ps. Chciałam… Czytaj więcej »

Natalia z udamisie.com

wow super przemiana! Myślę, że możemy sobie „zbić piątkę” bo ja również późno zaczęłam zdrowe odżywianie. Zresztą zawsze miałam fazę na odudzanie, zawsze byłam gruba bla bla blaaaaaaaaaaaaaa. Był tylko jeden moment w moim życiu gdy uważałam, że wyglądam świetnie. Teraz również walczę z brzuchem ale już nie obsesyjnie. Za chwilę stuknie mi 30stka i uważam, że wyglądam świetnie, czuje się świetnie i po prostu trochę wolniej idę do celu bo nie mam czasu spędzać 4 dni w tygodniu na siłowni i pocić się. Jeżdzę codziennie rowerem do pracy, prowadzę Zumbę, biegam i zdarzy mi się pójść na CrossFit 🙂… Czytaj więcej »

Klaudia

Mam podobną budowę ciała do Twojej sprzed studiów 🙂 myślałam nad lekarzem, bo jestem aktywna bardzo, staram sie trzymac jako takiej diety a brzusio puchnie na koniec dnia od jakiegos czasu:c Robilam badania na tarczyce, teraz mysle o badaniach na tolerancje pokarmową. Myślisz ze to pomoze czy zajac sie innymi badaniami? Czy wgl dac sobie z tym spokoj i trenowac wiecej jesc mniej ?

Asiaa

Uwielbiam! Niemożliwe, że widzę tyle podobieństwa, a dla Ciebie super-hiper, że tak dałaś radę i poszłaś cała naprzód. Mega inspirujesz, potrzeba tylko jakiejś większej siły od środka w moim przypadku 🙂

Magdaaa :D

jejku miałam baardzo podobnie! Tylko niestety potem się w tym mocno pogubiłam i dopiero wracam na właściwe tory. Kontynuuj historie koniecznie!! Jestem strasznie ciekawa jak to było później u ciebie. Jeszcze przy okazji DZIEKI ELI za codzienną dawkę radości jaką dajesz na instagramie. Sprawiasz, że od razu po prostu chce się chcieć <3

Aska

Ja miałam podobnie, dopiera na studiach postanowiłam coś ze sobą zrobić . A bodźcem do tego była moja mama, i zdanie jakie mi powiedziała „Aska jaki ty masz brzuch”,rzeczywiście byl spory oraz to ze powoli zamiast 36 bardziej pasowaly na mnie spodnie w rozmiarze 38 i waga 53 kg przy wzroście 158. To może nie tragedia ale ja się strasanie czułam ciężko ze sobą.

Magda

Jaaa.. bardzo podobnie u mnie Jesteśmy w tym samym wieku, ja zaczęłam w 3klasie technikum i na podobnej zasadzie. Trenowałam 8 lat lekkoatletykę. Po każdym treningu pizza z lewiatana, mirinda, 7days’y. Bo kto wtedy na to patrzył ‍♀️. Nie było fit batonów, wiedza na poziomie zdrowego jedzenia była na poziomie 0. A jak ktoś sie odchudza to jadł marchewki I wafle ryżowe, Dopiero gdy wróciłam z miesięcznych praktyk z hiszpani stanęłam na wadze. Gdy zobaczyłam ponad 60 zeszłam i z przerażeniem poszłam biegać. ‍♀️ I tak trwało. W dzień zdrowo ale wieczorem dobrze jeszcze wspominam tamten czas. Szkoda mi tylko… Czytaj więcej »

Klaudia

Heh, no to Eli Cię zaskoczę xD ja zdrowo zawsze się odżywiałam, ale regularnie dopiero od tego roku zawsze miałam przeświadczenie, że jak będę dużo ćwiczyć a mało jeść, to schudnę i będę dobrze wyglądać niestety tak nie było… robiłam przerwy nawet po 10h między posiłkami, wracałam wieczorem do domu i najadałam się za cały dzień unikałam słodyczy, chociaż od zawsze lubiłam też byłam zakompleksiona i mało pewna siebie (chociaż pewność siebie wynika u mnie tez z innej kwestii) jednak odkąd zaczęłam jeść regularnie, moja waga spadła, humor się poprawił jeszcze bardziej niż zazwyczaj (codziennie o każdej porze dnia i… Czytaj więcej »

Przeczytaj także:

Fit ciasto dyniowe
Przepisy

Fit ciasto dyniowe z kremem z ricotty

Osoby, które widziały listę rzeczy, które trzeba zrobić jesienią wiedziały, że ten przepis pojawi się tutaj bardzo szybko. Dziś mam dla Was fit ciasto dyniowe

Fit szarlotka
Przepisy

Fit szarlotka z kruszonką

Team szarlotka czy team serniczek?  Ja zdecydowanie team szarlotka! Oczywiście jeżeli należycie do obu drużyn to spoko, istnieje taka opcja, u mnie wszystkie chwyty dozwolone,